Rozdział 5
Następnego dnia nie wiedziałam jak mam się zachować, czy poczekać na Lenę czy nie ? Dobra, nie będę chamem, poczekam na nią. Ale kiedy zeszłam już na dół to zastałam ją przy drzwiach a jak mnie zobaczyła to szybko przez nie wyszła. Pobiegłam za nią. - Lena, stój. - Czego chcesz ? - Nienawidzę kiedy masz taki humor. - A ja nienawidzę, kiedy nie liczysz się z uczuciami innych. - Właśnie, że obchodzi mnie to co inni czują. Lena, ale zrozum to, że nie chcę gadać o tym Maxim - powiedziałam z naciskiem na imię chłopaka. - Ale czemu ? Przecież on jest taki przystojny... - Tak ? No to czemu sama się z nim nie umówisz ? - Naty, no bo on ciebie kocha a nie mnie. - Jakoś mi się w to nie chce wierzyć. - Ale to prawda. Nawet się nie zorientowałyśmy, że już dotarłyśmy pod placówkę. Weszłyśmy do studia i udałyśmy się do dziewczyn ale niestety stał tam też ten Maxi. - Hej - przywitałam się. - Cześć. - Co on tu robi ? - zapytałam patrząc na chłopaka. - Maxi chciałby ci coś powiedzieć - F...