Rozdział 2
- Jak było na imprezie ?
- Ok.
- Naty, coś się stało ?
- Nie.
Siedzę sobie z Leną u mnie w pokoju i jak zwykle ona musi wszystko wiedzieć.
- Widzę że coś nie gra.
- Lena, mogłabyś już sobie pójść ? Chcę się dzisiaj wcześniej położyć spać.
- No, ok.
Po wyjściu siostry ciężko opadłam na łóżko i starałam się zasnąć. Po jakiejś godzinie mi się udało.
Biegnę przed siebie, sama nie wiem gdzie. W okół nic nie ma, jestem tylko ja. Nagle zauważam jakiś ruch w zaroślach. Biegnę jeszcze szybciej żeby zgubić prześladowcę.Gwałtownie się zatrzymuję przed przepaścią. Odwracam się a za mną biegnie chłopak w czapce. Gdy znaleźliśmy się twarzą w twarz to chłopak mnie popchnął a ja spadałam w nieskończoną otchłań ... Dryń!!!
Walnęłam z całej siły w budzik i podniosłam się na łóżku. A więc to był tylko sen. Dlaczego on mi się śni ? Spojrzałam na zegarek - 7:06. Wygramoliłam się z łóżka i poszłam szykować się do studia. Gdy byłam już gotowa to jak zwykle stałam pod drzwiami i czekałam na moją siostrę. Po jakiś 10 minutach wreszcie raczyła się zjawić.
- Idziemy ?
- Jasne.
Wyszłyśmy z domu i poszłyśmy w kierunku studia. Przez cały czas Lena próbowała nawiązać ze mną jakikolwiek kontakt ale ja ją ignorowałam bo ciągle myślałam o tym śnie.
- Naty, czy ty mnie w ogóle słuchasz ?
- Co ?
- Pytałam czy mnie słuchasz. Ale po co pytam skoro widzę że nie. O czym tak myślisz ?
- O niczym konkretnym.
- Naty, mów.
- No dobra ... - westchnęłam i opowiedziałam jej o wydarzeniach z imprezy i o moim śnie.
- Może się w nim zakochałaś ? - stwierdziła Lena po wysłuchaniu mojej opowieści.
- Nie wygłupiaj się.
- No co, stwierdzam fakty.
Dalej ze sobą nie gadałyśmy aż do dotarcia do studia. Gdy zobaczyłam dziewczyny to z Leną szybko do nich podeszłam.
- Naty! Mamy dla ciebie niespodziankę! - ekscytowała się Fran.
- Nie lubię niespodzianek - skrzywiłam się.
- Rozmawiałam z Maxim i on powiedział mi że nie przeprosił Cię dlatego że nie mógł wydobyć z siebie żadnego słowa bo był zaślepiony Twoją urodą. On zakochał się w Tobie!
- I mam niby w to uwierzyć ?
- Powinnaś bo on nie kłamie.
- Naty, przecież on ci się śnił! To musi być jakiś znak! - powiedziała Lena a ja spojrzałam na nią groźnie.
- Śnił ci się ?! - pytały mnie dziewczyny.
- No tak. Ale śniło mi się że zepchnął mnie w przepaść. Czy to normalne ?
- No ... nie, ale to tylko sen. Grunt że ci się śnił. Może też jesteś w nim zakochana ?
- Nie, w życiu, wręcz odwrotnie, nienawidzę go i ... - nie dokończyłam bo zauważyłam chłopaka w fullcapie na drugim końcu korytarza. - Co on tu robi ?!
- To co ty, uczy się.
- Od kiedy ?!
- Jakoś od roku. Nie wierzę że dopiero teraz go zauważyłaś - Violetta wydawała się być zaskoczona. Naszą dalszą dyskusje przerwał dzwonek i musiałyśmy udać się na lekcje śpiewu Angie. Usiadłam obok Fran ale z drugiej strony było wolne miejsce, które zostało momentalnie zajęte przez Maxi'ego. Odruchowo zepchnęłam go na podłogę.
- Znajdź sobie inne miejsce! - warknęłam.
- Natalia! - oburzyła się Angie, widząc całe zajście. Ja tylko szepnęłam cichutkie "przepraszam" ale do Angie, nie do Maxi'ego i słuchałam jak nauczycielka prowadzi lekcje.
***
Jak dla mnie - może być. Piszcie co wy sądzicie. Następny może pojawić się dopiero za parę tygodni bo jutro wyjeżdżam do babci na trzy tygodnie :) Wiedzcie że czytam wasze komentarze i one motywują mnie do dalszego działania <3 Dosłownie co parę minut sprawdzam swoje blogi :P To by było na tyle :) Paa <3 Kocham was <33333
- Ok.
- Naty, coś się stało ?
- Nie.
Siedzę sobie z Leną u mnie w pokoju i jak zwykle ona musi wszystko wiedzieć.
- Widzę że coś nie gra.
- Lena, mogłabyś już sobie pójść ? Chcę się dzisiaj wcześniej położyć spać.
- No, ok.
Po wyjściu siostry ciężko opadłam na łóżko i starałam się zasnąć. Po jakiejś godzinie mi się udało.
Biegnę przed siebie, sama nie wiem gdzie. W okół nic nie ma, jestem tylko ja. Nagle zauważam jakiś ruch w zaroślach. Biegnę jeszcze szybciej żeby zgubić prześladowcę.Gwałtownie się zatrzymuję przed przepaścią. Odwracam się a za mną biegnie chłopak w czapce. Gdy znaleźliśmy się twarzą w twarz to chłopak mnie popchnął a ja spadałam w nieskończoną otchłań ... Dryń!!!
Walnęłam z całej siły w budzik i podniosłam się na łóżku. A więc to był tylko sen. Dlaczego on mi się śni ? Spojrzałam na zegarek - 7:06. Wygramoliłam się z łóżka i poszłam szykować się do studia. Gdy byłam już gotowa to jak zwykle stałam pod drzwiami i czekałam na moją siostrę. Po jakiś 10 minutach wreszcie raczyła się zjawić.
- Idziemy ?
- Jasne.
Wyszłyśmy z domu i poszłyśmy w kierunku studia. Przez cały czas Lena próbowała nawiązać ze mną jakikolwiek kontakt ale ja ją ignorowałam bo ciągle myślałam o tym śnie.
- Naty, czy ty mnie w ogóle słuchasz ?
- Co ?
- Pytałam czy mnie słuchasz. Ale po co pytam skoro widzę że nie. O czym tak myślisz ?
- O niczym konkretnym.
- Naty, mów.
- No dobra ... - westchnęłam i opowiedziałam jej o wydarzeniach z imprezy i o moim śnie.
- Może się w nim zakochałaś ? - stwierdziła Lena po wysłuchaniu mojej opowieści.
- Nie wygłupiaj się.
- No co, stwierdzam fakty.
Dalej ze sobą nie gadałyśmy aż do dotarcia do studia. Gdy zobaczyłam dziewczyny to z Leną szybko do nich podeszłam.
- Naty! Mamy dla ciebie niespodziankę! - ekscytowała się Fran.
- Nie lubię niespodzianek - skrzywiłam się.
- Rozmawiałam z Maxim i on powiedział mi że nie przeprosił Cię dlatego że nie mógł wydobyć z siebie żadnego słowa bo był zaślepiony Twoją urodą. On zakochał się w Tobie!
- I mam niby w to uwierzyć ?
- Powinnaś bo on nie kłamie.
- Naty, przecież on ci się śnił! To musi być jakiś znak! - powiedziała Lena a ja spojrzałam na nią groźnie.
- Śnił ci się ?! - pytały mnie dziewczyny.
- No tak. Ale śniło mi się że zepchnął mnie w przepaść. Czy to normalne ?
- No ... nie, ale to tylko sen. Grunt że ci się śnił. Może też jesteś w nim zakochana ?
- Nie, w życiu, wręcz odwrotnie, nienawidzę go i ... - nie dokończyłam bo zauważyłam chłopaka w fullcapie na drugim końcu korytarza. - Co on tu robi ?!
- To co ty, uczy się.
- Od kiedy ?!
- Jakoś od roku. Nie wierzę że dopiero teraz go zauważyłaś - Violetta wydawała się być zaskoczona. Naszą dalszą dyskusje przerwał dzwonek i musiałyśmy udać się na lekcje śpiewu Angie. Usiadłam obok Fran ale z drugiej strony było wolne miejsce, które zostało momentalnie zajęte przez Maxi'ego. Odruchowo zepchnęłam go na podłogę.
- Znajdź sobie inne miejsce! - warknęłam.
- Natalia! - oburzyła się Angie, widząc całe zajście. Ja tylko szepnęłam cichutkie "przepraszam" ale do Angie, nie do Maxi'ego i słuchałam jak nauczycielka prowadzi lekcje.
***
Jak dla mnie - może być. Piszcie co wy sądzicie. Następny może pojawić się dopiero za parę tygodni bo jutro wyjeżdżam do babci na trzy tygodnie :) Wiedzcie że czytam wasze komentarze i one motywują mnie do dalszego działania <3 Dosłownie co parę minut sprawdzam swoje blogi :P To by było na tyle :) Paa <3 Kocham was <33333
Pierwsza :O
OdpowiedzUsuńPiękny. Naty jest zadziorna <3
Jak będziesz miała czas to zajrzyj na mojego bloga także o Naxi :-)
Czekam na next.
super !
OdpowiedzUsuńNaty zadziorna :)
dziwne że Naty nie zauważała go przez nie cały rok.
mam nadzieje, że szybciej napiszesz :)
czekam i miłego wyjazdu :*
Suuuper
OdpowiedzUsuńCzekam na next
<3